Takie rzeczy tylko dla cierpliwych.

 I tak zlecial nam kolejny prawie kwartal roku.

Otoz to juz prawie kwiecien! Niesamowite!

10 marca nastapil zabieg przetransportowania naszej Elzy- ten kto skuma ten bedzie wiedzial, do mojej macicy. I wiecie co? Otoz od kilku dni testy ciazowe wychodza pozytywne. Czyzby? Czyzby po 5 latach tej nie rownej walki o malenstwo w koncu jestem w ciazy?

Na to wyglada. Ogolnie nie wiem. Nie wiem co o tym myslec, co sadzic. Tak dlugo na to czekalismy, a jakos dziwnie malo uczuc z tym zwiazanych. Jakos tak mam wrazenie oboje po prostu przyjelismy to do wiadomosci. Nie wiem, mam bardzo mieszane uczucia, nie wiem co o tym sadzic, jak sie z tym czuc. 

I zwyczajnie boje sie cieszyc, boje sie komus powiedziec. Myslalam, ze bedzie wielka radosc, spadna fajerwerki z nieba, dzieci na ulicach beda tanczyc, a tu dalej tyle niewiadomych, strach sie cieszyc, strach mowic. Komukolwiek. Tak wiec siedzimy cicho, ja zazywam moja serie lekow. Poczekamy, zobaczymy. 


Mam nadzieje, ze wiosna zawitala do nas juz na stale. Laduje baterie i tworze witamine D :)



Komentarze

Popularne posty