36 tydzien
Zyjemy. I chyba przezyjemy.
Jak ciaza z Mikolajem byla dla mnie strasznie ciezka psychicznie, tak ta jest ciezka i fizycznie i psychicznie.
Szczerze powiem, ze jeszcze rok temu nie wierzylam w nic takiego, ze ciaza to choroba. Zmienilam zdanie. Ja jestem doslownie chora na ciaze. Gdybym mogla to siedzialabym juz na L4, szkoda, ze nikt mi za to nie zaplaci, a platne macierzynskie w UK trwa tylko 9 mcy i tyle zamierzam na nim byc.
Mam dosc ciaglej zgagi, nie spania po nocach, zespolu niespokojnych nog, wahania nastrojow, pernamentnego zmeczenia bez mozliwosci zasniecia, chodzenia do toalety doslownie co chwile. Jest to zdecydowanie moja ostatnia ciaza. Nie dam sie w zyciu juz na to namowic. Na szczescie z Alicia wszystko dobrze, w piatek idziemy na ostatni scan po ktorym maja zdecydowac czy Alicia zostanie wywolana do zycia po drugiej stronie szybciej badz pozniej. Najpozniejszy termin to 25 listopad.
Do szpitala chodze juz raz w tygodnium tak o, pokazac sie, ze jestem cala i zdrowa i troche pojeczec, ze tak mi zle i nie dobrze. Szczerze mowiac zapieram sie nogami i rekoma zeby nie urodzic przed 22 listopada, ale jak przychodzi wieczor mam ochote jechac w tej chwili do szpitala na wywolywanie bo to jest zupelny absurd. Jestem zmeczona, tak strasznie zmeczona, a nie moge zasnac. Kazdy ruch powoduje zgage, wszystko mnie boli. ALICIA MIEJ LASKE DLA MAMY!
Tak poza tym to wszystko ok. Mikolaj tydzien temu przeszedl swoja najgorsza, jak dotad chorobe w zyciu. Otoz pierwszy raz mial angine. Biedaczek, kilkukrtonie pytal sie mnie czy on to przezyje i czy dojdzie do siebie. Nawet nie mial sily YT ogladac, a to znaczy, ze musialo byc bardzo zle. Antybiotyk zaczal dzialac dopiero w 4 dobie. Nie powiem, bylam juz troche przerazona.
Mam juz syndrom wicia gniazda. Widze to i czuje. Wszystko musi byc juz posegregowane, ulozone, gotowe. Sciany pomalowane, musi byc ciagle czysto. Wariuje, doslownie.
Tez widze, ze znacznie bardziej dojrzale podchodze to wszystkiego. Wiem czego chce i bede dazyc do tego. Jestem bardziej swiadoma, mowie glosno czego oczekuje i jak chce zeby pewne rzecy wygladaly. Chce naturalnego porodu, chce miec cisze, spokoj, mozliwosc skupienia sie na tym, na czym aktualnie musze. Nie chce krzyczec, nie chce byc otlumaniona lekami jak poprzednim razem, chce to przezyc swiadomie, szczesliwie. Jest to moje ostatnie dziecko w zyciu. Chcialabym zeby wszystko sie spelnilo. Chcialabym wydac na swiat piekna, zdrowa coreczke, silami natury i bez zadnych powiklan. Tego sobie zycze.
Do napisania!
Komentarze
Prześlij komentarz