3 tygodnie
3 tygodnie od ślubu minęły, a my już wkręciliśmy się w bieg życia.
Praca- dom, praca- dom.
Czaruś zaczął swój upragniony remont łazienki, a ja w końcu poszłam na duże zakupy. Miałam sobie kupić TYYYYLEEEE rzeczy, a wróciłam z torbą pełną ciuchów dla Mikołaja i Czarka. Taki los matki.
Pogoda niestety nie rozpieszcza- 10 stopni i ciągły, nieustanny, depresyjny deszcz.
Jak widzę prognozy pogody dla Polski, albo jak rozmawiam z kimś przez telefon i marudzą na te upały to dotyka mnie ogromne poczucie zazdrości. Normalnie w oczach mam iskierki gniewu. GDZIE MOJE SŁOŃCE JA SIĘ PYTAM?!
Przez te jakże urokliwą pogodę musiałam sobie kupić suplementy diety z witaminą D bo dostawałam depresji. Przynajmniej tak mi się wydawało. Budziłam się zła i rozdrażniona, wszystko mnie denerwowało, nawet oddech Czarka w nocy. Okropieństwo.
Wydaje mi się, że duży wpływ ma na to moja praca, której nie lubię. Ale może się to niedługo zmieni. Największy problem to mój urlop, którego nie mam...
R. też założył mi sprawę o utrudnianie kontaktów. Śmieszny jest. Napotkał taki problem, że wymeldowałam się w Polsce więc nawet nie mają jak mi listu wysłać. Ha, ha, ha.
Ale tam, zobaczymy co życie przyniesie.
Na razie żyję tym, że w sierpniu lecimy na wakacje! Lecimy na Rodos. AAAAAA! Nie mogę się doczekać!
A we wrześniu, po odpoczynku, czeka nas kolejna walka. Trzymajcie kciuki. Może się uda.
Praca- dom, praca- dom.
Czaruś zaczął swój upragniony remont łazienki, a ja w końcu poszłam na duże zakupy. Miałam sobie kupić TYYYYLEEEE rzeczy, a wróciłam z torbą pełną ciuchów dla Mikołaja i Czarka. Taki los matki.
Pogoda niestety nie rozpieszcza- 10 stopni i ciągły, nieustanny, depresyjny deszcz.
Jak widzę prognozy pogody dla Polski, albo jak rozmawiam z kimś przez telefon i marudzą na te upały to dotyka mnie ogromne poczucie zazdrości. Normalnie w oczach mam iskierki gniewu. GDZIE MOJE SŁOŃCE JA SIĘ PYTAM?!
Przez te jakże urokliwą pogodę musiałam sobie kupić suplementy diety z witaminą D bo dostawałam depresji. Przynajmniej tak mi się wydawało. Budziłam się zła i rozdrażniona, wszystko mnie denerwowało, nawet oddech Czarka w nocy. Okropieństwo.
Wydaje mi się, że duży wpływ ma na to moja praca, której nie lubię. Ale może się to niedługo zmieni. Największy problem to mój urlop, którego nie mam...
R. też założył mi sprawę o utrudnianie kontaktów. Śmieszny jest. Napotkał taki problem, że wymeldowałam się w Polsce więc nawet nie mają jak mi listu wysłać. Ha, ha, ha.
Ale tam, zobaczymy co życie przyniesie.
Na razie żyję tym, że w sierpniu lecimy na wakacje! Lecimy na Rodos. AAAAAA! Nie mogę się doczekać!
A we wrześniu, po odpoczynku, czeka nas kolejna walka. Trzymajcie kciuki. Może się uda.
Czekam na jakieś zdjęcia z tego pięknego dnia :)
OdpowiedzUsuńWakacje szykują się super:)
A jeśli chodzi o wrześniową walkę to jeśli to to, o czym myślę to najważniejsze się nie nastawiać:) Albo nastawiać tylko pozytywnie :)