Przedślubna gorączka part 2!

Paznokcie zrobione,
rosół wstawiony,
gulasz na obiad na kilka dni dla nas- jest.
Resztę dni będziemy jeść pomidorową. Taki jest plan.

We wtorek wyjeżdżamy do Polski.
Plan jest prosty.
Ja jadę do siebie do domu- mam do ogarnięcia jeszcze kombinezon na następny dzień, buty do niego, paszport i dowód dla Mikiego bo kończy mu się w listopadzie, tata wymyślił sobie jeszcze jakiś kurs tańca dla nas, ech... Do tego fryzjer, farbowanie włosów, brwi. A na to wszystko jakieś 24h.
Bo w piątek wyjeżdżamy już do Czarka, do Łodzi, bo właśnie tam odbędzie się nasz ślub.

Ślub- dużo zostało do zrobienia i załatwienia. Czarek ma całą listę którą także przekazałam jego mamie. Już mu nie ufam odnośnie takich rzeczy. ON NA WSZYSTKO MA CZAS. Niby pierdoły ale diabeł tkwi w szczegółach.

Nie stresuje się. Szczerze mówiąc ani się nie cieszę, ani nie jestem podekscytowana. Chcę to mieć już za sobą i odzyskać moje życie. Chcę znowu się nie denerwować, co chwilę się przypominać, znowu odsuwać wszystko co mnie drażni na bok i nie musieć mieć z tym nic wspólnego. Chcę mieć czas na wycieczki. Nie mówiąc o pieniądzach.

Odnośnie ślubu to nie wiem już o czym zapomniałam, co mam, czego nie. Sama się w tym wszystkim pogubiłam. Dzisiaj byłam, mam nadzieję, na ostatnich ślubnych zakupach. Mamy ramki, prezenciki dla dzieci. Myślałam, że nie dotaszczę tego do samochodu... Jeszcze Mikołaj uderzył głową w słup i ma guza.

A, a odnośnie Czarka aresztowania- wyszedł z lotniska i zapalił e-papierosa na przystanku. Wylądował za to na komisariacie. Da się? Da się. O dziwo, ja mu nic nie piszę, za to jestem w szoku, że on co chwilę dzwoni, co chwilę pisze. Chyba bawią się dobrze. No i fajnie. Ja bawię sie wyśmienicie.

W praniu, z odkurzaczem w ręku. Została tylko pościel do prania iiii w sumie możemy jechać. Dzisiaj byłam strasznie produktywna. Teraz muszę się tylko zmobilizować żeby złożyć pranie, które wyschło, wyciągnąć torby i nas spakować. BO CZAREK MA CZAS. Szkoda, że ja go nigdy nie mam. A i jeszcze muszę powsadzać grafiki do ramek. Wszystko projektowałam i drukowałam sama i jestem z tego dumna. Kasa zostaje w kieszeni, a w sumie odprężało mnie to.

Może powstawiam jakieś zdjęcia naszych gotowych pierdół weselnych jeżeli ktoś wykaże zainteresowanie.

Dobra, koniec siedzenia, czas żeby usiąść i zrobić to co trzeba.

A jutro dzień lenistwa.

A! No tak! Dzisiaj w Polskim sklepie kupiłam sobie piwo. Doskonały umilacz czasu.


Komentarze

  1. Asia ja czekam na zdjęcia !!!!
    i spokoju zyczę przed ta uroczystością...

    OdpowiedzUsuń
  2. JA po weslu siostry przez całe przygotowanai byłam wykonczona. Wyobrażam sobie więc jak Ty musisz być zmęczona, zwłaszcza, że dużo rzeczy załatwiacie na odległośc. Trzymam kciuki żeby wszystko było tak jak sobie zaplanowaliście :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Twój Czarek tak jak moja kumpela -na wszystko ma czas. Za miesiąc biorą ślub a sukienki nadal nie ma. Dopiero umówiła się z krawcową na szycie.
    Wstawiaj fotki, nak najwięcej, bo ja nieinstagramowa 😉

    OdpowiedzUsuń
  4. It's appropriate time to make some plans for
    the future and it's time to be happy. I have read this put
    up and if I could I want to suggest you few fascinating things or
    advice. Maybe you can write next articles regarding this article.
    I desire to learn even more things about it!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też czekam na zdjęcia 🤗

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja zycze duzo szczescia i milosci na nowej drodze zycia i tez czekam na zdjecia :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty