Pierwsza wywiadówka
Pierwsza wywiadówka w moim życiu.
A przed chwilą w ciąży byłam. Cały czas ciężko mi uwierzyć, że już niedługo moje dziecko skończy 6 lat. Nie wiem jak to się stało i kiedy. Jakieś pomysły?
Pierwsza wywiadówka za mną.
Pani chwaliła bardzo Mikołajka, jego umiejętności, prace w grupie, czytanie, pisanie, liczenie.
Miała tylko jedno ale odnośnie jego nieśmiałości i problemu związanego z pewnością siebie. Taki już jest, nie każdy pcha się do odpowiedzi, nie każdy ma w sobie ikrę bycia samcem alfa i dowodzenia grupą.
Mikołaj z charakteru jest bardzo podobny do mnie. Wręcz jak dwie krople wody.
Oboje nie lubimy zmian.
Oboje tworzymy swoją strefę komfortu.
Unikamy konfliktów i stresujących sytuacji.
Nie lubimy próbować nowych rzeczy.
Jesteśmy wycofani i nieśmiali.
Z nerwów płaczemy.
Nie lubimy się wyróżniać.
Idziemy zgodnie z prądem i jesteśmy zwyczajnie "przeciętni".
Dla mnie przeciętność jest idealna. Dla Mikiego widać też.
Tylko nie wiem czy to dobrze czy źle. Ja spróbowałam się wyłamać ze schematu. Jakoś na razie dobrze na tym wyszłam, zobaczymy co przyniesie przyszłość.
Po zebraniu (swoją drogą każdy tutaj ma swoją indywidualną godzinę na którą ma przyjść i zebranie polega na rozmowie twarzą w twarz z nauczycielką.) mieliśmy szansę obejrzeć wszystkie prace wykonane przez Mikołajka. Zdziwiło mnie kilka rzeczy. Po pierwsze Mikołaj wszędzie w szkole operuje moim nazwiskiem. A drugie, że najwięcej pisania mają na... religii. Ja wiedziałam, że jest to szkoła katolicka. Ale żeby 5 latki musiały pisać poematy do Boga za co są wdzięczne? I pod każdym podpis nauczycielki, że następnym razem ma napisać za co on jest wdzięczny, a nie za to co Pani mówiła co można napisać. Jakoś tak może mnie to trochę zbulwersowało bo przecież może Miki nie ma ochoty spowiadać się jakiejś babie za co jest wdzięczny? Tylko i wyłącznie to mi się nie podoba.
Grunt, że Mikołaj zachwycony jest szkołą, chętnie wstaje do niej i serio widzę po nim, że ma poczucie obowiązku. Jak mówię rano "no doooobra, to dzisiaj nie idziemy" to od razu wstaje z wyra i leci się ubierać. Jestem zdziwiona, że nie oponuje i sam żąda żeby ubierać mu ten nieszczęsny krawat. Myślałam, że będą o to pretensje, a tu proszę- moje dziecko samo z siebie chce go nosić.
Podobało mi się również, że na projektorze były wyświetlane zdjęcia zrobione w trakcie zajęć, a w zeszytach były te zdjęcia wklejone razem z podpisem czego się uczyli, jaki był temat, z kim pracowali w grupie.
Mikołaj ma już także swojego przyjaciela w szkole. Są nierozłączni, a co środę chodzimy po szkole razem na plac zabaw.
Bardzo jestem z niego dumna. Taka najdumniejsza. Jest bardzo mądrym, dużym, dzielnym chłopcem.
I nie chciałabym żeby cokolwiek się zmieniło. Niech zostanie jak jest. No dobra, chciałabym tylko jednego. Dzidziusia. Ale na to nie ma szans. Niestety ale zaczyna być to problem. Ale o tym innym razem.
Super, że Mikołaj się odnajduje☺ a za ciążę trzymam kciuki, żeby się udało ☺
OdpowiedzUsuń